piątek, 27 listopada 2015

Rozdział 4 - " Zdrada "

Sophie:
Byłam zszokowana a jednocześnie zdezorientowana. Gdy dotarły do mnie jej słowa rzuciłam się Kirze na szyję.
- Też Cię kocham...- szepnęłam jej do ucha.
Kira podeszła do mnie i włożyła zimną rękę pod moją bluzkę. Smyrała mnie dłońmi po plecach w górę i w dół.
- Kira...- szeptałam. Kocham ją!
Kira:
Uśmiechnęłam się lekko. Rozpięłam jej stanik i zdjęłam z ramion, a on opadł bezwładnie na ziemię. przewróciłam Sophie na łózko. Zdjęłam jej koszulkę i zaczęłam dotykać ją. Zauważyłam kątem oka jak silnie się rumieni. Nagle złapała mnie za ramiona i przyciągnęła do siebie. Czułam jej ciepłe ciało. Cała jest rozpalona. Bucha gorącem!  Ale żeby aż tak?! Ona naprawdę mnie kocha, ale nie mogę jej na to pozwolić. Muszę COŚ zrobić!!!
- Gorąco...- dyszała ciężko, tak, że para wydostawała się jej z ust.- Ja nigdy tego nie robiłam...- wymruczała i wtuliła się we mnie ukrywając rumieńce. Spojrzałam na jej kark... CZERWONY! Nie to nie możliwe! Muszę przestać!
- Ćśśś... spokojnie. Ja nie mogłabym nawet tego zrobić. Zrobiłabym Ci krzywdę.- popatrzyłam w jej piękne oczy i pocałowałam ją w usta. Kira, co ty robisz? Nie ulegaj!
Sophie zaczęła całować mnie po szyji i szeptała "Kira, Kira...".
- Zawsze o tym marzyłam...- wzdychała. - Ufam Ci. Chcę to zrobić. - sięgnęła pod moją bluzkę i dotknęła mojej piersi. Czułam jak powoli ją masuje. Zrobiło mi się gorąco. Moje ręce zatrzęsły się lekko.
- Ja... Ja nie mogę. - westchnęłam. Powiem to! Powiem to!
- Ha, ha, ha... HAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!- zeskoczyłam z łóżka. - Jesteś słodka.
- Hę?- spojrzała na mnie swoimi zdezorientowanymi oczami.
- Nie sądziłam, że mi uwierzysz. Naprawdę uwierzyłaś w ten cały teatrzyk?! Hahaha... Jesteś bardzo, bardzo naiwna.- zaśmiałam się złośliwie. - Jestem córką Hermesa. Takie kłamstewka to dla mnie pestka. Ha!
Sophie:
Poczułam głębokie ukłucie w sercu. Zmarszczyłam brwi. Jej słowa zraniły mnie bardzo mocno.
- Co się tak na mnie patrzysz?!- warknęła.
Naprawdę myślałam że mnie kocha. " Ty był żart..", "Ja Cię wcale nie kocham..." Boli, To boli... Proszę przestań! Bawiła się moimi uczuciami. Przez cały czas mnie okłamywała!!!!! Złapałam się za głowę. Wokoło zrobiło się czarno, zapadł mrok. Kwiatki i trawa na zewnątrz domku zwiędły.
- Wynoś się...- mówiłam z otępieniem.- Wynoś się! Powiedziałam, żebyś się wynosiła! - zawładnęła mną wściekłość. Trupy, które pod wpływem emocji wywołałam zaczęły dobijać się do domku.
- Zabij mnie! - warknęła. - Na co czekasz?
Nagle poderwał się silny wiatr. Co się dzieje? Jej blond włosy powiewały na wietrze. Nastała martwa cisza. Wokół Kiry unosiła się czarna mgła z której strzelały pioruny. Boję się.
- Uciekaj...- szepnęła poważnym i zimnym głosem.
Zacisnęłam mocno pięści.- Nie! Zabiję cię!!!!- krzyknęłam i rzuciłam się na nią i obie upadłyśmy na ziemię. Usiadłam na niej okrakiem i złożyłam swoje ręce na jej szyji i ścisnęłam ją mocno. Kira położyła swoje dłonie na moich.
- Nie...- Nagle poczułam mrowienie na dłoniach a potem przez całe ciało przeszył mnie piorun. Boli... Puściłam blondynkę i wstałam obolała. Pobiegłam w cień i pomyślałam o królestwie Hadesu. Gdy znalazłam się w  "zgniłym" Pałacu taty byłam śpiąca, zła, zdradzona i samotna.
- Mgła, pioruny... Co to za moc?- pytałam samą siebie, aż w końcu upadłam na ziemię z wycięczenia i zamknęłam oczy.
Kira:
Gdy Sophie zniknęła w cieniu odetchnęłam i usiadłam. Wyjęłam z kieszeni spodni fajki i zapaliłam jednego.
- Mówiłam Ci, że jestem niebezpieczna...- siedziałam na środku pokoju i rozglądałam się za czymś zwanym szczęściem, którego nigdy nie znajdę.


______---______

Jak ta historia potoczy się dalej?

Frosty<3



czwartek, 12 listopada 2015

Rozdział 3 - " Dziwne uczucie"

Sophie:
Chciałam pobiec za Kirą, ale ze zdumienia, albo raczej smutku nie mogłam się ruszyć. Chwilę patrzyłam na drzwi za którymi zniknęła blond-włosa. W końcu padłam bezwładnie na poduszkę i zaczęłam płakać.
Kira:
Gdy wyszłam z domku sięgnęłam po papierosa. Po chwili wokół mnie było mnóstwo dymu. Nagle po policzkach spłynęło mi coś na kształt kropelki wody. Wytarłam to "coś" i spojrzałam na dłoń.
- Ja płaczę?!
Sophie:
Jeszcze chwilę leżałam z twarzą w poduszce.
- No, Sophie. Musisz wziąć się w garść i poszukać ten kastet.- postanowiłam, lecz nagle w przebłysku wspomnień pokazała się Kira, która miała mi pomóc i w oczach stanęły mi łzy.
- Nie, nie, nie! Nie czas na łzy! - wstałam z łóżka i wyszłam z domku.
Kira:
Usłyszałam otwierające się drzwi. W łzach biegłam przed siebie, aż dobiegłam do domku. Z płaczem wskoczyłam na łóżko i przykryłam się kołdrą.
Sophie:
Wychodząc zobaczyłam biegnącą Kirę w stronę domku. Szybko zdjęłam z niej wzrok, żeby nie pobiec za nią. Wiem! poproszę Percy'ego o pomoc.
Kira:
- Co ja robię?! Jak ja się zachowuje? Co mi jest? Wiem! Poproszę Percy'ego o pomoc.- wyszłam z domku (migiem) i pobiegłam do domku Posejdona.
Sophie:
Puk! Puk!
Zapukałam do domku Posejdona.
-Ej! Percy, jesteś tu?- drzwi otworzyły się, a ze środka wyłonił się Percy.
- O! Cześć Sophie! Co u ciebie? - przywitał się chłopak.
-Wszystko w porządku, ale przyszłam do ciebie w pewnej sprawie...
- Tak? o co chodzi?
- Bo widzisz... dostałam od Taty kastet. Czarny z czaszkami. Nie mogę go znaleźć! Pomożesz mi w znalezieniu go?
- Jasne!- odpowiedział z entuzjazmem i zapałem.- Nie ma sprawy.
Kira:
-Percy! - krzyknęłam wybiegając zza domku. Nagle zobaczyłam Sophie. Stanęłam jak wryta. - Sophie?  co ty tu robisz?
Sophie:
Zmarszczyłam brwi. Nie byłam zadowolona, że Kira tu jest i zatruwa mi życie.
- Proszę Percy'ego o pomoc w sprawie kastetu.
-Cześć Kira! - krzyknął Percy zza pleców czarnowłosej.
- Sieeema...- zmierzyła nas złowrogim spojrzeniem.- Percy możemy chwilę pogadać?
- Jasne tylko, że Sophie pierwsza mnie o coś poprosiła.- odpowiedział Percy.
- Nie no spoko, porozmawiajcie sobie, a ja poszukam kastetu SAMA bez niczyjej pomocy.- oburzyłam się. Odwróciłam się na pięcie i szybkim  krokiem ruszyłam w stronę domku Hadesa. Pomyślałam że Nico też mi może pomóc. - Na nikomu już dzisiaj nie można polegać. - prychnęłam. Przechodząc obok Kiry szturchnęłam ją w ramię, lecz miałam wrażenie, że to ja poczułam ból, a nie ona. Weszłam do domku zamyślona. - Dobra! Biorę się do roboty!
Kira:
- Grrr...- warknęłam gdy Sophie sobie poszła.
- O co poszło?- spytał chłopak.
- Właśnie o tym chcę pogadać.- odpowiedziałam zakłopotana.
- Co się stało?
- No bo.... Pocałowałam ją.
- Co?!!! Ekhem..- odchrząknął- Dobrze. Gdzie?
- No chyba nie w dupę, nie?!!! To chyba oczywiste, że w usta!
-Yyyy, no dobra wejdź do środka..- zaprosił mnie gestem otwierając drzwi na szerokość.
- Dzięki.
Sophie:
Nie wiem, który raz przeszukuję ten cholerny domek, ale za cholerę no, nie mogę znaleźć tego jebanego kastetu.
Kira:
-Co ja mam zrobić?- pytałam zrozpaczona.
- Iść jej powiedzieć co czujesz.
-Ale jak?
- Prosto z mostu.
-Co?! Od kiedy jesteś taki bezpośredni?
- Nie jestem i nie byłem, a ty się uspokój!- bąknął.- To najlepsze rozwiązanie.- dodał.
- Wiem... - westchnęłam. - Dobra, idę!
- I o to chodzi!- te słowa dodały mi otuchy. Czym prędzej wybiegłam z domku i najszybciej jak potrafiłam pobiegłam przez lasek do domku, gdzie mieszka Sophie.
Wpadłam do środka taranując po drodze drewniane drzwi. Zatrzymałam sie na środku pokoju i szaleńczo szukałam wzrokiem Sophie. Gdy zauważyłam dziewczynę podeszłam do niej milcząc. Nagle-
- KOCHAM CIĘ, SOPHIE!!!!!!!!!!!- mi się wyrwało. Na twarz napłynęły mi silne rumieńce.


_________---____________


Kolejny rozdział mam za sobą.
Jak myślicie jak zareaguje Sophie na uczucia Kiry?  Sama jestem ciekawa, co mi palce na klawiaturę naniosą.
Dowiecie sie wszystkiego w następnym rozdziale.

Frosty<3


czwartek, 5 listopada 2015

Rozdział 2 - " Kiss?! "

-Tęsknie za nią...- mamrotałam siedząc w salonie.
-Za kim tak, tęsknisz, córeczko?- spytała mama wchodząc do salonu.
- Za... za...- zaczęłam. - Co cie to interesuje!?- warknęłam.
Wyszłam z salonu i pobiegłam do pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i położyłam się na łóżko.
- W obozie było wygodniejsze.- zaczęłam marudzić pod nosem jak mały dzieciak. Nagle usłyszałam dzwonek SMS (pi!pi!). Wyciągnęłam z kieszeni spodni czarnego I-phone'a, który miał złotą obudowę, a na niej czarny napis: "freedom".Wyświetliłam wiadomość.Było napisane: " NO NAME ".
- " NO NAME "? Co to kurwa znaczy?!- otworzyłam ją.

_______konwersacja SMS-owa_______

NO NAME:
Czemu wyjechałaś bez pożegnania?
KIRA:
O co Ci chodzi? A po za tym, kto pisze?~!
NO NAME:
No błagam! To JA, Sophie!
KIRA:
Co?! Skąd masz mój numer?!
NO NAME:
Hahahaha... ma się sposoby! Z innej beczki. Czemu wyjechałaś?
KIRA:
Czemu pytasz?
NO NAME:
Bo wszyscy za tobą tęsknią.
KIRA:
A ty nie tęsknisz?
NO NAME:
Żarty jakieś! No pewnie że tęsknie! tak to bym do cb nie napisała, nie?
KIRA:
Też racja... Nie długo wracam, bo byłam na wyjeździe z mamą i z James'em.
NO NAME:
James?
KIRA:
To partner mojej mamy.
NO NAME:
Spoko. Dobra...Kończę. Mamy obiad zaraz, a ja ubrana nie jestem. Pa!
KIRA:
Aha... no spoko. Smacznego!
NO NAME:
OFF
KIRA:
OFF

______---______

Po paru godzinach gapienia się w sufit i wyśpiewywania durnych piosenek(np. "orki z Majorki " )
 naszła mnie ochota na kradzież tego co się świeci i to w najbardziej strzeżonym banku świata. Chwyciłam za plecak i zbiegłam na dół.
- Mamo, wychodzę!- w pośpiechu zakładałam czarne trampki z białymi sznurowadłami zawiązanymi na kokardkę. 
- Gdzie idziesz?- Krzyknęła mama ze swojego pokoju na piętrze.
- Na wycieczkę, a później wpadnę do obozu na parę dni i wrócę, obiecuję!
- Dobrze, tylko nie wpadnij w tarapaty i nie kłóć się z ojcem!
- Tak, wiem!- odpowiedziałam, ale w myślach miałam tylko jedno: Wkurwić ojca!
Wyszłam zamykając za sobą drzwi. Pobiegłam na dach budynku. Wygrzebałam swoje "latające sandały". Były tak duże że z łatwością wcisnęłam je na trampki. Gdy wyleciałam w powietrze nabrałam takiej prędkości, że minęło 5 minut i jestem na miejscu. 
- Super!- krzyknęłam lądując na dachu banku.
PI! PI!
- Co znowu?- spojrzałam w wiadomość.- Sophie? Czego ona ode mnie chce?

___________konwersacja SMS________

SOPHIE:
- Możesz pisać?
KIRA;
- No pewnie! A coś się stało?
SOPHIE:
- Zgubiłam parę rzeczy i chciałabym żebyś mi pomogła w znalezieniu paru rzeczy, które zgubiłam.
KIRA:
- Tera nie mogę
SOPHIE:
- Czemu?
KIRA:
- Jestem w banku.*włazi do środka*
SOPHIE:
- Co kurde?! Chodź do mnie albo zadzwonię po policję!
KIRA:
- Popierdoliło Cię?!
SOPHIE:
- Nie, ale zaraz mi odjebie jak nie przylecisz tutaj za 15  minut!
KIRA:
- Tak, tak już lecę, tylko wezmę parę świecących rzeczy.*ogląda zawartości sejfu*
SOPHIE:
- Już do mnie!!! * wydziera się na cały obóz *
KIRA:
- Dobra, dobra... Lece przecież! * włożyła parę świecącej biżuterii do plecaka i powoli zaczęła się wyczłapywać ze środka. Gdy wyszła na zewnątrz, wzbiła się w powietrze * - Jak sie ojciec dowie to mnie zarzyna!
SOPHIE:
- Nie sondzę! uważam że cie pochwali.
KIRA:
- Nie jestem pewna. ostatnio jak mu zwinęłam kaduceusza to się wściekł i wywrzeszczał mi w twarz : "jesteś najbardziej upierdliwym dzieckiem jakie mam"
SOPHIE:
-W jego ustach to komplement tylko, że powiedział to z gniewem, bo  jego dziecko go wykiwało.
KIRA:
Czy ja wiem..? Dobra jestem w obozie. Skoczę do rodzeństwa i do ciebie wpadnę.
SOPHIE:
Czekam na ciebie :*
KIRA:
OFF
SOPHIE:
OFF

____---____

Kira:
PUK! PUK! PUK!
- Jesteś?! - zapukałam do drzwi domku Hadesa. Stoje tutaj jakieś pieprzone 5 minut i pukam. - OTWIERAJ KURWO!!! - cóż moja cierpliwość ma swoje granice i zaczęłam walić w ścianę.
Sophie;
- Jak przeprosisz to może cie wpuszczę.
Kira:
- P-R-Z-E-P-R-A-S-Z-A-M!!! WPUSZCZAJ MNIE!!!PROSZĘ!!! - krzyczałam przez drzwi.
Sophie:
-No nie wiem... Może postarasz się ładniej?
Kira:
- Zaraz, zaraz... Ty mnie prosiłaś, żebym do ciebie przeszła. I czemu mam cię prosić?! Wiesz co?! Wal się!- odwróciłam się z zamiarem odejścia.
Sophie:
- Prosiłam żebyś do mnie przeszła, ale nie prosiłam żebyś wyzywała mnie od kurw! - otworzyła drzwi.
Kira:
Stanęła i odwróciła się w stronę Sophie.
- Jak ja Cie kocham.- rzuciłam się na nią i pod wpływem nieszczęsnej grawitacji Sophie upadła na podłogę a ja na nią.- Kiss?!- pocałowałam ją namiętnie w usta.
Sophie:
Gdy upadłyśmy na deski zrobiło mi się ciemno przed oczami, lecz po chwili odzyskałam zdolność do patrzenia i ogarnięcia - "co się dzieje i co tu robię? ". Przed sobą zobaczyłam Kirę, raczej jej twarz i usta, które zbliżyły się do moich. Pocałowała mnie?! Po chwili uspokoiłam się i oddałam się chwili.
Kira:
Oderwałam się od bladych jak śnieg ust Sophie i podniosłam się. Podałam dłoń dziewczynie.
Sophie:
Złapałam jej bladą dłoń i pozwoliłam żeby mnie podniosła i postawiła do pionu.
- Jeżeli wykręcisz taki numer jeszcze raz to nie ręczę za siebie.
Kira:
- Spoko.- odpowiedziałam na luzie i wskoczyłam na jej łóżko z dużym "ŁUP". Westchnęłam i ułożyłam sie do snu.
Sophie:
Podeszłam do łóżka i położyłam się na Kirze. - Jesteś wygodna. - bąknęłam.
Kira:
Poczułam ciężar dziewczyny na moich poobijanych od wchodzenia do banku przez rury itd. plecach i skrzywiłam się z bólu i niezadowolenia.
- SPADAJ!- zwaliłam ją z łóżka.
Sophie:
Nim się spostrzegłam leżałam na ziemi.
- Jesteś w moim domku, więc mogę robić co chce. Ja tez chce sie położyć.- burknęłam.
Kira:
- Dobra no!- warknęłam i wstałam z łóżka.- Ty połóż się na łóżku a ja na podłodze. - oznajmiłam i położyłam się obok Sophie, ale z pięcio-metrową odległością.
Sophie:
- czemu tak daleko?! połóż się obok mnie.
Kira:
- Po co?! Przecież to twój domek.- warknęłam i odsunęłam się pod ścianę.
Sophie:
Jak tak to musisz słuchać co do ciebie mówię!- uśmiechnęłam się złośliwie.- Wiec rusz swój tyłeczek i chodź do mnie.
Kira:
- Nie dzięki, ale już sobie pójdę. Muszę wrócić.- Wstałam i podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę.
Sophie:
- Stój! Miałaś mi pomóc. Pamiętasz?!
Kira:
- Przykro mi, muszę już iść.- Zniżyłam ton głosu i zrobiłam się smutna.- Przepraszam!- wybiegłam z domku trzaskając drzwiami.

___________________----__________________________


Jestem z siebie dumna, że udało mi się tyle napisać.
                                                           
Frosty <3




niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział 1 - " Początki "

    Kira:
Obóz Herosów. To jedyne miejsce gdzie można naprawdę żyć. Tylko trawy nie można palić, ani pić alkoholu,( po kryjomu można). No w sumie to jestem nie pełnoletnia, ale czasami można zaszaleć i "odlecieć".
   Jak tu trafiłam? Proste. Wszystko zaczęło się od pójścia na spacer do lasu. Zaczepił mnie jakis pojebany laluś i spytał czy mi się nudzi. Ja mu odpowiedziałam, że tak, to chwycił mnie za rękę. Zakręciło mi się w głowie. Myślałam że odleciałam, bo za dużo wzięłam, ale ni stąd ni zowąd przed nami "stanęła" jakaś wioska. Powiedział mi, że mam wejść do środka. Nagle odskoczył na bok, bo z mojej ręki wystrzelił piorun. Spytał mnie czy to się często zdarza , a ja mu na to, że to klątwa. Gdy weszłam do środka przywitał mnie jakiś centaur i powiedział, ze jest pora obiadowa i mam iść do "jadalni", tam gdzie wszyscy. Zza krzaków wyłoniły się dwie postacie. Przedstawiły się jako Travis i Connor, synowie Hermesa. Zaprowadzili mnie do 'jadalni' i usiedliśmy przy stoliku. Tak poznałam wszystkich 'ludu' tego Obozu. Zwróciłam uwagę na piękną dziewczynę o czarnych, długich włosach,a  także o  czarnych jak węgiel oczach. Natychmiast Connor powiedział mi , że jest córką Hadesa, ale nie ma jeszcze rozwiniętych zdolności, dlatego używa tylko broni. Potraktowałam to jako " Wow! Córka Hadesa! " niż " A! Przyniesie mi nieszczęście! ". Później spytałam się czyim dzieckiem jestem, a oni powiedzieli, że nie wiedzą i wkrótce sama się dowiem.  Po paru tygodniach przyzwyczaiłam się do życia w obozie. W tym okresie mieszkałam w domku Hermesa i tu do dziś mieszkam- jestem córką Hermesa. Zaprzyjaźniłam się nawet z Sophie, która mnie ignorowała, ale co z tego. Zawsze wieczorem paliłam marychę i zasypiałam z tyłu domku Hadesa stróżując nad Sophie. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Po prostu siedziałam i czekałam aż wstanie. Nigdy wcześniej nie miałam takiego poczucia chronienia kogokolwiek. Czułam, że się zmieniam, od środka. Coś w głębi duszy pchało mnie do niej, a ja na siłę odpychałam ją. Wtedy TO się zaczęło. Klątwa zaczęła 'wariować'. Czym mocniej wczuwałam się emocjonalnie w tutejsze życie i przyjaźń z Sophie tym mój stan pogarszał się. Klątwa przejmowała nade mną kontrolę. Żeby nie skrzywdzić Sophie, starałam się nie zbliżać do niej tak bardzo.  Wtedy wróciłam do Londynu. Tęskniłam za nią, za jej uśmiechem. Więcej narkotyków, papierosów, alkoholu... Po co?! Żeby zapomnieć.  O czym?! O życiu w tamtym świecie. Dlaczego?! Bo ONA tam jest...


______________---_______________


To pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że może być. Komentujcie i krytykujcie, chcę szczerą opinię.


Pozdrawiam
Frosty<3
 

Poznajemy Postaci - Sophie

imię: Sophie
nazwisko: Black
Płeć: kobieta
wiek: 16
wzrost: 169 cm
rasa: pół-bóg
kolor oczu: czarne
kolor włosów: czarne
data urodzin: 29 luty
znak zodiaku:
broń: kastet zmieniający się w obustronny miecz

Sophie została wychowana przez Hadesa - swojego ojca. Ma brata Nica. Jest zawzięta i nigdy nie odpuszcza. Stara sie nie działać emocjami, lecz problem pojawia sie gdy do obozu trafia Kira. na początku dziewczyna nie lubiła Kiry, ale gdy ta zaczynała z nią flirtować nie mogła stać jak słup soli, wypadałoby coś powiedzieć. Kiedy Sophie dowiaduje się o problemach Kiry postanawia jej pomóc. Czy Sophie zrozumie uczucia Kiry?

Poznajemy postaci - Kira

imię: Kira 
nazwisko: Leander
płeć: kobieta
wiek: 17 lat
wzrost: 178 cm
rasa: pół-bóg
Kolor oczu: piwne
kolor włosów: blond
data urodzenia: 14 luty (Walentynki)
znak zodiaku: wodnik
broń: pierścionek zmieniający się w czarną katanę


Kira jest osobą lubiącą ryzyko. Jest córką Hermesa (ale czy na pewno?). Zanim zamieszkała w Obozie Herosów mieszkała w Londynie z matką i ojczymem. Buntowniczka - nie lubi dostawać rozkazów. Z natury to wredna osoba, ale w obozie zachowuje się inaczej czyli bardziej po ludzku. Czasami zdarza się jej nie panować nad emocjami, więc często "wybucha". Po za obozem jest bardziej "szalona". Na imprezach mimo swojego wieku lubi się upijać i palić papierosy. Jej głównym problemem są narkotyki i... "miłość". Uważa,  że takie coś jak miłość nie istnieje, dlatego nienawidzi Święta Zakochanych, jak i również swoich urodzin. Przeżywała mnóstwo miłości, ale każdy z nią zrywał. Nie mogła znaleźć osoby, która by ją pokochała taja jaka jest. Jej życie zmienia się jak poznaje szesnastoletnią Sophie - córkę Hadesa. Czy Kira zmieni sie pod wpływem Córki " Cienia "? Czy wyzna jej swoje uczucia?
(Londyn - ostatnia ukochana przed trafieniem do Obozu Herosów)