Chciałam pobiec za Kirą, ale ze zdumienia, albo raczej smutku nie mogłam się ruszyć. Chwilę patrzyłam na drzwi za którymi zniknęła blond-włosa. W końcu padłam bezwładnie na poduszkę i zaczęłam płakać.
Kira:
Gdy wyszłam z domku sięgnęłam po papierosa. Po chwili wokół mnie było mnóstwo dymu. Nagle po policzkach spłynęło mi coś na kształt kropelki wody. Wytarłam to "coś" i spojrzałam na dłoń.
- Ja płaczę?!
Sophie:
Jeszcze chwilę leżałam z twarzą w poduszce.
- No, Sophie. Musisz wziąć się w garść i poszukać ten kastet.- postanowiłam, lecz nagle w przebłysku wspomnień pokazała się Kira, która miała mi pomóc i w oczach stanęły mi łzy.
- Nie, nie, nie! Nie czas na łzy! - wstałam z łóżka i wyszłam z domku.
Kira:
Usłyszałam otwierające się drzwi. W łzach biegłam przed siebie, aż dobiegłam do domku. Z płaczem wskoczyłam na łóżko i przykryłam się kołdrą.
Sophie:
Wychodząc zobaczyłam biegnącą Kirę w stronę domku. Szybko zdjęłam z niej wzrok, żeby nie pobiec za nią. Wiem! poproszę Percy'ego o pomoc.
Kira:
- Co ja robię?! Jak ja się zachowuje? Co mi jest? Wiem! Poproszę Percy'ego o pomoc.- wyszłam z domku (migiem) i pobiegłam do domku Posejdona.
Sophie:
Puk! Puk!
Zapukałam do domku Posejdona.
-Ej! Percy, jesteś tu?- drzwi otworzyły się, a ze środka wyłonił się Percy.
- O! Cześć Sophie! Co u ciebie? - przywitał się chłopak.
-Wszystko w porządku, ale przyszłam do ciebie w pewnej sprawie...
- Tak? o co chodzi?
- Bo widzisz... dostałam od Taty kastet. Czarny z czaszkami. Nie mogę go znaleźć! Pomożesz mi w znalezieniu go?
- Jasne!- odpowiedział z entuzjazmem i zapałem.- Nie ma sprawy.
Kira:
-Percy! - krzyknęłam wybiegając zza domku. Nagle zobaczyłam Sophie. Stanęłam jak wryta. - Sophie? co ty tu robisz?
Sophie:
Zmarszczyłam brwi. Nie byłam zadowolona, że Kira tu jest i zatruwa mi życie.
- Proszę Percy'ego o pomoc w sprawie kastetu.
-Cześć Kira! - krzyknął Percy zza pleców czarnowłosej.
- Sieeema...- zmierzyła nas złowrogim spojrzeniem.- Percy możemy chwilę pogadać?
- Jasne tylko, że Sophie pierwsza mnie o coś poprosiła.- odpowiedział Percy.
- Nie no spoko, porozmawiajcie sobie, a ja poszukam kastetu SAMA bez niczyjej pomocy.- oburzyłam się. Odwróciłam się na pięcie i szybkim krokiem ruszyłam w stronę domku Hadesa. Pomyślałam że Nico też mi może pomóc. - Na nikomu już dzisiaj nie można polegać. - prychnęłam. Przechodząc obok Kiry szturchnęłam ją w ramię, lecz miałam wrażenie, że to ja poczułam ból, a nie ona. Weszłam do domku zamyślona. - Dobra! Biorę się do roboty!
Kira:
- Grrr...- warknęłam gdy Sophie sobie poszła.
- O co poszło?- spytał chłopak.
- Właśnie o tym chcę pogadać.- odpowiedziałam zakłopotana.
- Co się stało?
- No bo.... Pocałowałam ją.
- Co?!!! Ekhem..- odchrząknął- Dobrze. Gdzie?
- No chyba nie w dupę, nie?!!! To chyba oczywiste, że w usta!
-Yyyy, no dobra wejdź do środka..- zaprosił mnie gestem otwierając drzwi na szerokość.
- Dzięki.
Sophie:
Nie wiem, który raz przeszukuję ten cholerny domek, ale za cholerę no, nie mogę znaleźć tego jebanego kastetu.
Kira:
-Co ja mam zrobić?- pytałam zrozpaczona.
- Iść jej powiedzieć co czujesz.
-Ale jak?
- Prosto z mostu.
-Co?! Od kiedy jesteś taki bezpośredni?
- Nie jestem i nie byłem, a ty się uspokój!- bąknął.- To najlepsze rozwiązanie.- dodał.
- Wiem... - westchnęłam. - Dobra, idę!
- I o to chodzi!- te słowa dodały mi otuchy. Czym prędzej wybiegłam z domku i najszybciej jak potrafiłam pobiegłam przez lasek do domku, gdzie mieszka Sophie.
Wpadłam do środka taranując po drodze drewniane drzwi. Zatrzymałam sie na środku pokoju i szaleńczo szukałam wzrokiem Sophie. Gdy zauważyłam dziewczynę podeszłam do niej milcząc. Nagle-
- KOCHAM CIĘ, SOPHIE!!!!!!!!!!!- mi się wyrwało. Na twarz napłynęły mi silne rumieńce.
_________---____________
Kolejny rozdział mam za sobą.
Jak myślicie jak zareaguje Sophie na uczucia Kiry? Sama jestem ciekawa, co mi palce na klawiaturę naniosą.
Dowiecie sie wszystkiego w następnym rozdziale.
Frosty<3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz