Obóz Herosów. To jedyne miejsce gdzie można naprawdę żyć. Tylko trawy nie można palić, ani pić alkoholu,( po kryjomu można). No w sumie to jestem nie pełnoletnia, ale czasami można zaszaleć i "odlecieć".
Jak tu trafiłam? Proste. Wszystko zaczęło się od pójścia na spacer do lasu. Zaczepił mnie jakis pojebany laluś i spytał czy mi się nudzi. Ja mu odpowiedziałam, że tak, to chwycił mnie za rękę. Zakręciło mi się w głowie. Myślałam że odleciałam, bo za dużo wzięłam, ale ni stąd ni zowąd przed nami "stanęła" jakaś wioska. Powiedział mi, że mam wejść do środka. Nagle odskoczył na bok, bo z mojej ręki wystrzelił piorun. Spytał mnie czy to się często zdarza , a ja mu na to, że to klątwa. Gdy weszłam do środka przywitał mnie jakiś centaur i powiedział, ze jest pora obiadowa i mam iść do "jadalni", tam gdzie wszyscy. Zza krzaków wyłoniły się dwie postacie. Przedstawiły się jako Travis i Connor, synowie Hermesa. Zaprowadzili mnie do 'jadalni' i usiedliśmy przy stoliku. Tak poznałam wszystkich 'ludu' tego Obozu. Zwróciłam uwagę na piękną dziewczynę o czarnych, długich włosach,a także o czarnych jak węgiel oczach. Natychmiast Connor powiedział mi , że jest córką Hadesa, ale nie ma jeszcze rozwiniętych zdolności, dlatego używa tylko broni. Potraktowałam to jako " Wow! Córka Hadesa! " niż " A! Przyniesie mi nieszczęście! ". Później spytałam się czyim dzieckiem jestem, a oni powiedzieli, że nie wiedzą i wkrótce sama się dowiem. Po paru tygodniach przyzwyczaiłam się do życia w obozie. W tym okresie mieszkałam w domku Hermesa i tu do dziś mieszkam- jestem córką Hermesa. Zaprzyjaźniłam się nawet z Sophie, która mnie ignorowała, ale co z tego. Zawsze wieczorem paliłam marychę i zasypiałam z tyłu domku Hadesa stróżując nad Sophie. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Po prostu siedziałam i czekałam aż wstanie. Nigdy wcześniej nie miałam takiego poczucia chronienia kogokolwiek. Czułam, że się zmieniam, od środka. Coś w głębi duszy pchało mnie do niej, a ja na siłę odpychałam ją. Wtedy TO się zaczęło. Klątwa zaczęła 'wariować'. Czym mocniej wczuwałam się emocjonalnie w tutejsze życie i przyjaźń z Sophie tym mój stan pogarszał się. Klątwa przejmowała nade mną kontrolę. Żeby nie skrzywdzić Sophie, starałam się nie zbliżać do niej tak bardzo. Wtedy wróciłam do Londynu. Tęskniłam za nią, za jej uśmiechem. Więcej narkotyków, papierosów, alkoholu... Po co?! Żeby zapomnieć. O czym?! O życiu w tamtym świecie. Dlaczego?! Bo ONA tam jest...
______________---_______________
To pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że może być. Komentujcie i krytykujcie, chcę szczerą opinię.
Pozdrawiam
Frosty<3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz