-Za kim tak, tęsknisz, córeczko?- spytała mama wchodząc do salonu.
- Za... za...- zaczęłam. - Co cie to interesuje!?- warknęłam.
Wyszłam z salonu i pobiegłam do pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i położyłam się na łóżko.
- W obozie było wygodniejsze.- zaczęłam marudzić pod nosem jak mały dzieciak. Nagle usłyszałam dzwonek SMS (pi!pi!). Wyciągnęłam z kieszeni spodni czarnego I-phone'a, który miał złotą obudowę, a na niej czarny napis: "freedom".Wyświetliłam wiadomość.Było napisane: " NO NAME ".
- " NO NAME "? Co to kurwa znaczy?!- otworzyłam ją.
_______konwersacja SMS-owa_______
Czemu wyjechałaś bez pożegnania?
KIRA:
O co Ci chodzi? A po za tym, kto pisze?~!
NO NAME:
No błagam! To JA, Sophie!
KIRA:
Co?! Skąd masz mój numer?!
NO NAME:
Hahahaha... ma się sposoby! Z innej beczki. Czemu wyjechałaś?
KIRA:
Czemu pytasz?
NO NAME:
Bo wszyscy za tobą tęsknią.
KIRA:
A ty nie tęsknisz?
NO NAME:
Żarty jakieś! No pewnie że tęsknie! tak to bym do cb nie napisała, nie?
KIRA:
Też racja... Nie długo wracam, bo byłam na wyjeździe z mamą i z James'em.
NO NAME:
James?
KIRA:
To partner mojej mamy.
NO NAME:
Spoko. Dobra...Kończę. Mamy obiad zaraz, a ja ubrana nie jestem. Pa!
KIRA:
Aha... no spoko. Smacznego!
NO NAME:
OFF
KIRA:
OFF
______---______
Po paru godzinach gapienia się w sufit i wyśpiewywania durnych piosenek(np. "orki z Majorki " )
naszła mnie ochota na kradzież tego co się świeci i to w najbardziej strzeżonym banku świata. Chwyciłam za plecak i zbiegłam na dół.
- Mamo, wychodzę!- w pośpiechu zakładałam czarne trampki z białymi sznurowadłami zawiązanymi na kokardkę.
- Gdzie idziesz?- Krzyknęła mama ze swojego pokoju na piętrze.
- Na wycieczkę, a później wpadnę do obozu na parę dni i wrócę, obiecuję!
- Dobrze, tylko nie wpadnij w tarapaty i nie kłóć się z ojcem!
- Tak, wiem!- odpowiedziałam, ale w myślach miałam tylko jedno: Wkurwić ojca!
Wyszłam zamykając za sobą drzwi. Pobiegłam na dach budynku. Wygrzebałam swoje "latające sandały". Były tak duże że z łatwością wcisnęłam je na trampki. Gdy wyleciałam w powietrze nabrałam takiej prędkości, że minęło 5 minut i jestem na miejscu.
- Super!- krzyknęłam lądując na dachu banku.
PI! PI!
- Co znowu?- spojrzałam w wiadomość.- Sophie? Czego ona ode mnie chce?
___________konwersacja SMS________
SOPHIE:
- Możesz pisać?
KIRA;
KIRA;
- No pewnie! A coś się stało?
SOPHIE:
SOPHIE:
- Zgubiłam parę rzeczy i chciałabym żebyś mi pomogła w znalezieniu paru rzeczy, które zgubiłam.
KIRA:
KIRA:
- Tera nie mogę
SOPHIE:
SOPHIE:
- Czemu?
KIRA:
KIRA:
- Jestem w banku.*włazi do środka*
SOPHIE:
SOPHIE:
- Co kurde?! Chodź do mnie albo zadzwonię po policję!
KIRA:
KIRA:
- Popierdoliło Cię?!
SOPHIE:
SOPHIE:
- Nie, ale zaraz mi odjebie jak nie przylecisz tutaj za 15 minut!
KIRA:
KIRA:
- Tak, tak już lecę, tylko wezmę parę świecących rzeczy.*ogląda zawartości sejfu*
SOPHIE:
SOPHIE:
- Już do mnie!!! * wydziera się na cały obóz *
KIRA:
KIRA:
- Dobra, dobra... Lece przecież! * włożyła parę świecącej biżuterii do plecaka i powoli zaczęła się wyczłapywać ze środka. Gdy wyszła na zewnątrz, wzbiła się w powietrze * - Jak sie ojciec dowie to mnie zarzyna!
SOPHIE:
SOPHIE:
- Nie sondzę! uważam że cie pochwali.
KIRA:
KIRA:
- Nie jestem pewna. ostatnio jak mu zwinęłam kaduceusza to się wściekł i wywrzeszczał mi w twarz : "jesteś najbardziej upierdliwym dzieckiem jakie mam"
SOPHIE:
SOPHIE:
-W jego ustach to komplement tylko, że powiedział to z gniewem, bo jego dziecko go wykiwało.
KIRA:
Czy ja wiem..? Dobra jestem w obozie. Skoczę do rodzeństwa i do ciebie wpadnę.
SOPHIE:
Czekam na ciebie :*
KIRA:
OFF
SOPHIE:
OFF
KIRA:
Czy ja wiem..? Dobra jestem w obozie. Skoczę do rodzeństwa i do ciebie wpadnę.
SOPHIE:
Czekam na ciebie :*
KIRA:
OFF
SOPHIE:
OFF
____---____
Kira:
PUK! PUK! PUK!
- Jesteś?! - zapukałam do drzwi domku Hadesa. Stoje tutaj jakieś pieprzone 5 minut i pukam. - OTWIERAJ KURWO!!! - cóż moja cierpliwość ma swoje granice i zaczęłam walić w ścianę.
Sophie;
- Jak przeprosisz to może cie wpuszczę.
Kira:
- P-R-Z-E-P-R-A-S-Z-A-M!!! WPUSZCZAJ MNIE!!!PROSZĘ!!! - krzyczałam przez drzwi.
Sophie:
-No nie wiem... Może postarasz się ładniej?
Kira:
- Zaraz, zaraz... Ty mnie prosiłaś, żebym do ciebie przeszła. I czemu mam cię prosić?! Wiesz co?! Wal się!- odwróciłam się z zamiarem odejścia.
Sophie:
- Prosiłam żebyś do mnie przeszła, ale nie prosiłam żebyś wyzywała mnie od kurw! - otworzyła drzwi.
Kira:
Stanęła i odwróciła się w stronę Sophie.
- Jak ja Cie kocham.- rzuciłam się na nią i pod wpływem nieszczęsnej grawitacji Sophie upadła na podłogę a ja na nią.- Kiss?!- pocałowałam ją namiętnie w usta.
Sophie:
Gdy upadłyśmy na deski zrobiło mi się ciemno przed oczami, lecz po chwili odzyskałam zdolność do patrzenia i ogarnięcia - "co się dzieje i co tu robię? ". Przed sobą zobaczyłam Kirę, raczej jej twarz i usta, które zbliżyły się do moich. Pocałowała mnie?! Po chwili uspokoiłam się i oddałam się chwili.
Kira:
Oderwałam się od bladych jak śnieg ust Sophie i podniosłam się. Podałam dłoń dziewczynie.
Sophie:
Złapałam jej bladą dłoń i pozwoliłam żeby mnie podniosła i postawiła do pionu.
- Jeżeli wykręcisz taki numer jeszcze raz to nie ręczę za siebie.
Kira:
- Spoko.- odpowiedziałam na luzie i wskoczyłam na jej łóżko z dużym "ŁUP". Westchnęłam i ułożyłam sie do snu.
Sophie:
Podeszłam do łóżka i położyłam się na Kirze. - Jesteś wygodna. - bąknęłam.
Kira:
Poczułam ciężar dziewczyny na moich poobijanych od wchodzenia do banku przez rury itd. plecach i skrzywiłam się z bólu i niezadowolenia.
- SPADAJ!- zwaliłam ją z łóżka.
Sophie:
Nim się spostrzegłam leżałam na ziemi.
- Jesteś w moim domku, więc mogę robić co chce. Ja tez chce sie położyć.- burknęłam.
Kira:
- Dobra no!- warknęłam i wstałam z łóżka.- Ty połóż się na łóżku a ja na podłodze. - oznajmiłam i położyłam się obok Sophie, ale z pięcio-metrową odległością.
Sophie:
- czemu tak daleko?! połóż się obok mnie.
Kira:
- Po co?! Przecież to twój domek.- warknęłam i odsunęłam się pod ścianę.
Sophie:
Jak tak to musisz słuchać co do ciebie mówię!- uśmiechnęłam się złośliwie.- Wiec rusz swój tyłeczek i chodź do mnie.
Kira:
- Nie dzięki, ale już sobie pójdę. Muszę wrócić.- Wstałam i podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę.
Sophie:
- Stój! Miałaś mi pomóc. Pamiętasz?!
Kira:
- Przykro mi, muszę już iść.- Zniżyłam ton głosu i zrobiłam się smutna.- Przepraszam!- wybiegłam z domku trzaskając drzwiami.
PUK! PUK! PUK!
- Jesteś?! - zapukałam do drzwi domku Hadesa. Stoje tutaj jakieś pieprzone 5 minut i pukam. - OTWIERAJ KURWO!!! - cóż moja cierpliwość ma swoje granice i zaczęłam walić w ścianę.
Sophie;
- Jak przeprosisz to może cie wpuszczę.
Kira:
- P-R-Z-E-P-R-A-S-Z-A-M!!! WPUSZCZAJ MNIE!!!PROSZĘ!!! - krzyczałam przez drzwi.
Sophie:
-No nie wiem... Może postarasz się ładniej?
Kira:
- Zaraz, zaraz... Ty mnie prosiłaś, żebym do ciebie przeszła. I czemu mam cię prosić?! Wiesz co?! Wal się!- odwróciłam się z zamiarem odejścia.
Sophie:
- Prosiłam żebyś do mnie przeszła, ale nie prosiłam żebyś wyzywała mnie od kurw! - otworzyła drzwi.
Kira:
Stanęła i odwróciła się w stronę Sophie.
- Jak ja Cie kocham.- rzuciłam się na nią i pod wpływem nieszczęsnej grawitacji Sophie upadła na podłogę a ja na nią.- Kiss?!- pocałowałam ją namiętnie w usta.
Sophie:
Gdy upadłyśmy na deski zrobiło mi się ciemno przed oczami, lecz po chwili odzyskałam zdolność do patrzenia i ogarnięcia - "co się dzieje i co tu robię? ". Przed sobą zobaczyłam Kirę, raczej jej twarz i usta, które zbliżyły się do moich. Pocałowała mnie?! Po chwili uspokoiłam się i oddałam się chwili.
Kira:
Oderwałam się od bladych jak śnieg ust Sophie i podniosłam się. Podałam dłoń dziewczynie.
Sophie:
Złapałam jej bladą dłoń i pozwoliłam żeby mnie podniosła i postawiła do pionu.
- Jeżeli wykręcisz taki numer jeszcze raz to nie ręczę za siebie.
Kira:
- Spoko.- odpowiedziałam na luzie i wskoczyłam na jej łóżko z dużym "ŁUP". Westchnęłam i ułożyłam sie do snu.
Sophie:
Podeszłam do łóżka i położyłam się na Kirze. - Jesteś wygodna. - bąknęłam.
Kira:
Poczułam ciężar dziewczyny na moich poobijanych od wchodzenia do banku przez rury itd. plecach i skrzywiłam się z bólu i niezadowolenia.
- SPADAJ!- zwaliłam ją z łóżka.
Sophie:
Nim się spostrzegłam leżałam na ziemi.
- Jesteś w moim domku, więc mogę robić co chce. Ja tez chce sie położyć.- burknęłam.
Kira:
- Dobra no!- warknęłam i wstałam z łóżka.- Ty połóż się na łóżku a ja na podłodze. - oznajmiłam i położyłam się obok Sophie, ale z pięcio-metrową odległością.
Sophie:
- czemu tak daleko?! połóż się obok mnie.
Kira:
- Po co?! Przecież to twój domek.- warknęłam i odsunęłam się pod ścianę.
Sophie:
Jak tak to musisz słuchać co do ciebie mówię!- uśmiechnęłam się złośliwie.- Wiec rusz swój tyłeczek i chodź do mnie.
Kira:
- Nie dzięki, ale już sobie pójdę. Muszę wrócić.- Wstałam i podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę.
Sophie:
- Stój! Miałaś mi pomóc. Pamiętasz?!
Kira:
- Przykro mi, muszę już iść.- Zniżyłam ton głosu i zrobiłam się smutna.- Przepraszam!- wybiegłam z domku trzaskając drzwiami.
___________________----__________________________
Jestem z siebie dumna, że udało mi się tyle napisać.
Frosty <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz